Jestem Gutek.

Nie pamiętam już czasów, jak byłem szczeniakiem.
Było to już jakiś czas temu.
Pamiętam tylko, że wtedy każdy się cieszył, bo byłem słodkim, małym brzdącem.
Minęły lata i już nikt mnie nie wołał. Nie głaskał.

Jednego dnia nagle znalazłem się sam. Schowałem się wtedy w rowie przy drodze. Było dość zimno.
Przyjechała po mnie pewna Pani, zabrała na ręce i powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Myślałem, że wrócę do swoich ludzi.
Jednak, gdy wysiadaliśmy z auta usłyszałem dużo szczekania. Nie wiedziałem gdzie jestem.
Pani wzięła mnie na ręce i zabrała do budynku, gdzie miałem swój kojec, miski i kocyk. I zostałem tam sam.

Nie rozumiałem co się stało. Minął już ponad rok jak tu jestem.
Ludzie o mnie dbają, wychodzę na spacerki i dostaje dawkę pieszczot, którą tak bardzo lubię. Mam wielu psich przyjaciół.
Jednak wieczory są smutne. Nie ma się do kogo przytulić, kogo szurnąć noskiem.
Jestem już może i seniorem, ale mam jeszcze trochę wigoru. Czasami płaczę, bo tęsknie za ciepłym kątem i miłością.
Wiem, że nie jestem młodym i pięknym rasowym psem. Tylko zwykłym czarnym, starym, małym kundelkiem.
Ale serce mam wielkie i chętnie je komuś podaruje.

Ale czy ktoś mi da jeszcze cień szansy?

Tu podaje numer gdzie można się o mnie dowiedzieć: tel. 58 531 96 56

 

Pozdrawiam, Gutek.

60828712 2267285476640689 7143613168344891392 o